Teatr Telewizji TVP

Katarzyna Gniewkowska: szalona pięćdziesięciolatka

– Tematy kobieco-męskie to zawsze ciekawy, ale i trudny temat. Fredro potrafił pokazywać go w sposób zabawny i mądry – mówi Katarzyna Gniewkowska, odtwórczyni roli Anieli w przedstawieniu „Damy i huzary” Aleksandra Fredro w reżyserii Krystyny Jandy.

Proszę przedstawić Anielę w Pani interpretacji…

– Moja Aniela to niespełniona w miłości, szalona, rozerotyzowana pięćdziesięciolatka. Razem z pozostałymi paniami przybywa do dworku, w którym kwaterują panowie oficerowie. Panie zdominowują ich kompletnie, choć oczywiście do pewnego momentu (śmiech)

Jaką rolę pełni Aniela w całości przedstawienia, wobec innych postaci?

– Wraz z pozostałymi paniami tworzy grupę jątrzących, snujących intrygi pań. Te intrygi, dodam, osnute są wokół rozmaitych emocji erotycznych i planów matrymonialnych, związanych z ich córką i siostrzenicą. Wiodący motyw „Dam i huzarów”, to konfrontacja świata kobiecego i męskiego, jego różnych biologizmów, psychik i mentalności.

Jak Pani to postrzega ze swojego punktu widzenia?

– To jest oczywiście komediowo przejaskrawione, skarykaturyzowane, z przymrużeniem oka. Fredro zawsze pokazywał jakąś prawdę o naturze polskiej, o naturze ludzkiej, więc poddajemy się jego tekstowi z przyjemnością, rzucamy się w jego wir. Tematy kobieco-męskie to zawsze ciekawy, ale i trudny temat. Fredro potrafił pokazywać go w sposób zabawny i mądry.

W tym roku upłynęło trzydzieści lat od Pani debiutu Teatrze Telewizji w 1985 roku w „Porcie pragnień” według Marka Hłaski…

– Byłam jeszcze wtedy studentką krakowskiej PWST. Jednak najbardziej owocne w Teatrze Telewizji były dla mnie lata dziewięćdziesiąte i kilkanaście przedstawień. Dobra passa zaczęła się w 1991 roku od „Zapachu orchidei” Rylskiego, do którego to przedstawienia, do roli Dziennikarki zaangażował mnie Kazimierz Kutz. Później był szereg innych, ciekawych spotkań artystycznych, na przykład z Ireneuszem Englerem we „Wspaniałym życiu” Anouilha, z Krystianem Lupą w „Starym domu” Andersena. Dwa razy pracowałam z Andrzejem Łapickim, w „Weselu Figara” Beaumarchais i „Paryżance” Becque’ a, dwa razy z Jerzym Jarockim, w „Grzebaniu” według Gombrowicza i „Tangu” Mrożka. Kocham tę formę jaką jest teatr Telewizji i gorąco życzę mu przetrwania i rozwoju.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Lubczyński