Teatr Telewizji TVP

Dożywocie, reż. W. Pszoniak, 1 lutego, godz. 21.00

Spektakl autorstwa Aleksandra Fredry w reżyserii Wojtka Pszoniaka, 2001r.

„»Dożywocie« umiem na pamięć i uważam tę sztukę za najgenialniejszą może koncepcję Fredry (...) sztuka ta, urodzona ze smutnej zadumy nad światem, jest zarazem wybuchem najprzedniejszego humoru, jest jedną z najweselszych, jakie napisał. Fredro jest tu zwycięskim rywalem Moliera...” – stwierdził w „Obrachunkach Fredrowskich” Tadeusz Boy-Żeleński.

Surowiej oceniał powstałą w 1835 r. komedię prof. Ignacy Chrzanowski, uznając, że jej osnowa „nie jest jedwabna, tylko z pajęczyny, niewiele więcej warta, tak w swoich pomysłach konwencjonalnych słaba, wiotka, mało prawdopodobna. Tak, ale w tej pajęczynie zawisł wspaniały okaz pająka, któremu na imię Łatka”.

Rzeczywiście, od tej postaci zależy sukces każdej inscenizacji „Dożywocia”, toteż w dziejach teatru grywali rolę Łatki najwięksi – Wincenty Rapacki, Ludwik Solski, Jacek Woszczerowicz, Tadeusz Łomnicki. Woszczerowicz, który stworzył pamiętną kreację w Teatrze TV, w zaliczonym do Złotej Setki spektaklu z 1975 r., mówił w wywiadzie: „Frapuje mnie absurdalność sytuacji, w której skąpstwo traci już jakikolwiek związek z pierwotnymi pobudkami. To już nie chodzi przecież o pieniądz. Człowiek interesu ze względu na pieniądze staje się bezinteresowny. Przesuwają się akcenty. Sytuacja staje się absurdalna. Poetycka, żeby nie powiedzieć – surrealistyczna”.

Wojciech Pszoniak, odtwórca głównej roli w tym spektaklu, zarazem reżyser i autor adaptacji telewizyjnej, zaprzyjaźnił się z postacią arcyzabawnego lichwiarza już wcześniej, na deskach Teatru Polskiego, w inscenizacji Andrzeja Łapickiego. Stworzył wizerunek zadziwiająco współczesnego małego człowieka do małych interesów, goniącego za pieniądzem nieustannie i… pechowo. „Pszoniak jest tego »Dożywocia« wielką gwiazdą” – pisano. Kręci się po scenie jak fryga, wyciskając z Łatki siódme poty. Stale w lęku przed fałszywym krokiem, stale w nerwach, czy aby na interesie nie straci. I w finansowej gorączce – „Byle złoto, byle złoto”.

W widowisku telewizyjnym błyskotliwa, wyrazista osobowość aktorska Pszoniaka ujawnia się w pełnym blasku. Zresztą cała gwiazdorska obsada zapada w pamięć – Gustaw Holoubek jako Jan Twardosz (Łatkę grał przed pięćdziesięciu laty w Katowicach), nieruchawy, mrukliwy, niewzruszony w interesach, twardy w obejściu, jak sugeruje nazwisko, doskonałe przeciwieństwo rozbieganego Łatki i zarazem idealne dopełnienie lichwiarskiego duetu (jak Cześnik i Rejent w „Zemście”). Albo Olgierd Łukaszewicz jako Orgon – trzeci z modelowej trójcy skąpców, wygłaszający wszakże ze szczerym frasunkiem słynny monolog „Świecie, ty krętoszu stary / Świecie, świecie bez czci, wiary...”.

Przedtem jednak Piotr Fronczewski, także w kostiumie z epoki, przedstawia „na stronie” nieodzowny dla współczesnego widza przypis, krótką definic ję dożywocia – zapisu testamentowego umożliwiającego „czerpanie aż do śmierci stałego dochodu w formie pensji. Obdarowany może sprzedać dożywocie za gotówkę i wówczas nabywca będzie pobierał ową pensję, co mu się tym bardziej opłaca, im dłużej żyje pierwotny posiadacz dożywocia".

Oto istota sprawy, jądro komedii i ustawicznych kłopotów imć Prospera Łatki, który wszedł w posiadanie dożywotniej renty znanego hulaki, Leona Birbanckiego. Ten utracjusz i ladaco pije jak smok, gra w karty bez umiaru i bez przerwy naraża na szwank swe zdrowie i życie, „jakby własnym szasta sobie”. Zdesperowany lichwiarz, który troszczy się o birbanta czulej niż rodzony ojciec, do byle kaszlu sprowadza lekarza, przysyła lekarstwa, ciepłą odzież, ratuje z każdej opresji – w końcu postanawia pozbyć się kłopotu i odsprzedać Twardoszowi prawa do dożywocia, póki jeszcze można choć trochę na tym zarobić.

Dwukrotnie nieomal mu się to udaje, ale zawsze w ostatniej chwili coś pokrzyżuje plany Łatki. Spore korzyści, jak się spodziewa, powinno mu także przynieść małżeństwo z Rózią, córką Orgona. Zubożały szlachcic, wychowany w niewiele już wartych tradycjach honoru, sumienia i cnoty, zdążył na własnej skórze odczuć, że komu złota nie stało, „świat już nie zna w nim człowieka”. Dla ratowania rodziny zgadza się oddać rękę córki lichwiarzowi, w zamian za umorzenie części długu. Serce Rózi skłania się jednak ku Leonowi, którego dziewczyna zna od dziecka. Birbancki również nie wyobraża sobie, by wychowanica jego matki mogła poślubić „tego krzywonosa, dla nędznego jego trzosa”. I znów Łatka jest w niemałym kłopocie – „...tu kochanka... a tu krocie”.

Autor: Aleksander Fredro
Scenariusz tv i reżyseria: Wojciech Pszoniak
Scenografia: Andrzej Haliński
Kostiumy: Dorota Roqueplo
Zdjęcia: Bogdan Stachurski
Opracowanie muzyczne: Marta Broczkowska

Obsada: Wojciech Pszoniak (Łatka), Artur Żmijewski (Leon), Gustaw Holoubek (Twardosz), Jan Kociniak (Filip), Edyta Olszówka (Rózia), Olgierd Łukaszewicz (Orgon), Krzysztof Globisz (Doktor), Piotr Adamczyk (Rafał), Borys Szyc (Michał), Sebastian Konrad (Służący); ze specjalnym udziałem Piotra Fronczewskiego. 


 Czas: 73 min

Premiera 2001 r.