Teatr Telewizji TVP

Dominika Kluźniak: wzrok, słuch i serce

– Moja postać, to sprzątaczka, która ma depresję i nie chce się jej sprzątać. Już samo to jest dobrym punktem wyjścia – mówi Dominika Kluźniak grająca Matyldę w telewizyjnym przedstawieniu „Posprzątane” Sary Ruhl.

Proszę opowiedzieć o Matyldzie…

– Matylda pochodzi z Brazylii, skąd wyjechała po śmierci swoich rodziców. Przyjechała do Nowego Jorku, gdzie podjęła pracę sprzątaczki. Los chciał, że trafiła do ciekawego domu, w którym próbuje jakoś skonstruować swoje życie na nowo. Jest osobą spontaniczną, która zawsze mówi to co myśli.

To głównie Matyldy dotyczy tytuł sztuki?

– Po części tak, bo rzeczywiście w tym domu trzeba trochę posprzątać. Posprzątać muszą w swoim życiu także wszystkie kobiety z tej sztuki. To sztuka o wielu sprawach. Matylda nie może się pozbierać po śmierci rodziców, ma poczucie, że o wielu sprawach im nie powiedziała. Mam wrażenie, że każdy z nas ma takie doświadczenie, które wiąże się z poczuciem, że z pewnymi osobami nie uporządkował relacji, nie wyraził tego co chciał, że czegoś się nie dowiedział czy czegoś nie zrozumiał, że został przez kogoś odrzucony czy opuszczony. I bywa, że uświadamia to sobie często wtedy, gdy jest już za późno na odkręcenie tego.

Sens tej sztuki jest tym bardziej metaforyczny, że Matylda, zatrudniona do sprzątania, nie lubi sprzątać…

– Pierwsze zdanie, które pada w tej sztuce mówi o tym, że jest sprzątaczką, która ma depresję i nie chce się jej sprzątać. Już samo to jest ciekawym punktem wyjścia. Bo to także rzecz o tym, że musimy często robić rzeczy, które są nam obce, niewygodne, dokuczliwe.

To sztuka bardziej do śmiechu czy do refleksji?

– Mam nadzieję, że do jednego i do drugiego. Jest w niej takie bogactwo, że każdy widz może w niej znaleźć coś dla siebie. Nasza grupa aktorska w tym przedstawieniu starała się działać nie tylko na wzrok i słuch widza, ale też na jego serce. Mam też nadzieję, że widzowie bardziej oczytani znajdą w tym przedstawieniu jakieś odniesienia do latynoskiego realizmu magicznego w literaturze, czy do takiej poetyki, jaką znajdujemy w filmach Carlosa Saury. Tam świat realny łączy się i splata ze światem magicznym, duchowym. To typowe dla duchowości południowoamerykańskiej, którą ta sztuka jest nasycona.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Lubczyński