Teatr Telewizji TVP

MNO

Madame Modjeska

Madame Modjeska

Sztuka współczesnego autora amerykańskiego, przedstawiająca epizod z mniej znanego okresu życia wielkiej aktorki. Helena Modrzejewska rozstała się z teatrem, osiadła wraz z mężem na farmie. 


Zbliża się Boże Narodzenie 1904 roku. Kalifornijski Arden odwiedza bawiący z koncertami w Stanach Zjednoczonych Ignacy Paderewski. Sławny pianista nie może zrozumieć, dlaczego najwspanialsza z aktorek świata odeszła ze sceny bez powodu, bez pożegnania. Gorąco namiawa ją do powrotu, także dlatego, że obowiązkiem artystów urodzonych w kraju, który walczy o niepodległy byt, jest uświadamianie ludziom, że polska kultura istnieje, liczy się w świecie. Modrzejewska tłumaczy bardzo osobiste przyczyny wycofania się z czynnej działalności artystycznej. 64-letnia aktorka wie, że pewnych granic przekroczyć nie można. Jedną z nich jest czas, drugą - sposób pojmowania sztuki. Dlatego odrzuciła propozycję amerykańskiego syndykatu teatralnego, który oferował jej nieprawdopodobną gażę, byle tylko zechciała dzielić scenę z „cyrkowcami”.  Godzi się jednak wziąć udział w jubileuszu, który pragnie zorganizować dla niej Paderewski, zatroskany sytuacją materialną przyjaciół.

Helena zjawia się w Nowym Jorku w towarzystwie poczciwego Karola Bodzenty, zawsze żyjącego w cieniu sławnej żony. Gdy na pustej scenie Metropolitan Opera House przepowiada sobie słynny monolog Lady Makbet, pojawia się Jerry Liddell, przedstawiciel agencji wodewilu, z gotowym kontraktem - 1500 dolarów tygodniowo za dwa przedstawieniadziennie, pomiędzy popisami tresowanego konia i psa. Nadchodzi nowa era, tłumaczy, jeśli dramat nie stanie się sukcesem jako biznes, musi upaść jako sztuka. 

Modrzejewska nie chce być przynętą dla widowni, która jeszcze opiera się magii wodewilu. Daje fascynujący popis gry w duecie z Jamesem O'Neillem, w scenie z Szekspirowskiego „Makbeta”. Schodzi ze sceny w blasku chwały. Czy jednak artysta, który konsekwentnie przeciwstawia się „barbarzyńcom”, nie płaci zbyt wysokiej ceny za swoją wierność ideałom sztuki wysokiej? Czy aktor nie ma prawa myśleć o podreperowniu swojej kieszeni? Czy grzechem jest zgoda na reklamę, tworzenie rzeczy mniej ambitnych, popularnych, jeśli to przyciąga ludzi do sztuki? Oto problemy aktualne nie tylko u progu stulecia.

Made in Poland

Made in Poland

Była to pierwsza od lat bezpośrednia transmisja przedstawienia teatralnego, wystawionego przez Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. Spektakl odbył się w nieczynnym magazynie na osiedlu Piekary. Transmisję zaprezentowała TVP Kultura.

„Made in Poland” wrocławskiego filmowca Przemysława Wojcieszka, pełen goryczy i ironii portret współczesnej Polski, zrealizowany na Scenie na Piekarach legnickiego teatru, okazał się jednym z najgłośniejszych spektakli sezonu. Nagrodzono go m.in. Laurem Konrada na Festiwalu Interpretacje w Katowicach oraz I nagrodą Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Sztuka opowiada o młodym człowieku, w którym jest tyle samo złości na świat, ile wrażliwości na przejawy zła, które widzi wokół. Boguś (w tej roli niezwykle sugestywny Eryk Lubos, znany z serialu „Oficer”, na co dzień aktor wrocławskiego Teatru Współczesnego), 16-latek z ponurego blokowiska, przeżywa pierwszy w życiu bunt przeciw całemu światu.

Wściekły na wszystko, przekonany, że „Bóg zdechł”, porzuca szkołę i ministranturę, i z metalową rurą w garści postanawia zrobić rewolucję, założyć organizację terrorystyczną. Nienawidzi siebie i innych. Frustrację i złość wyładowuje na zaparkowanych w okolicy samochodach.

Mahagonny

Mahagonny

Telewizyjna wersja głośnego spektaklu Teatru Współczesnego w Warszawie. Po premierze w czerwcu 1982 r. recenzenci jednomyślnie uznali inscenizację Krzysztofa Zaleskiego za wydarzenie artystyczne i „spektakl arcydzielny”.

W smutnej historii miasta, które miało być oazą szczęśliwości, a stało się przybytkiem rozpusty i bezprawia, Brecht zawarł bardzo krytyczne sądy o społeczeństwie i o świecie, w którym rządzi pieniądz, a ten, kto nie jest w stanie zapłacić swoich rachunków, może być skazany na śmierć. Temat, a także forma dzieła, tak bardzo swego czasu szokowały publiczność, że po każdym przedstawieniu we wszystkich niemieckich miastach wybuchały gwałtowne protesty i awantury wymagające interwencji policji.

Zalążkiem owianego aurą skandalu utworu był cykl songów napisany w 1927 r. przez Brechta i Weilla, pokazany w formie krótkiej opery kameralnej pt. „Mahagonny” na festiwalu muzyki współczesnej w Baden–Baden. Później obaj twórcy, zachęceni sukcesem „Opery na trzy grosze”, zarazem bogatsi o doświadczenia zdobyte przy tej pracy i komponowaniu opery „Happy End”, rozbudowali utwór do rozmiarów 3–aktowego dzieła operowego i wystawili w 1930 r.w Lipsku pt. „Wielkość i upadek miasta Mahagonny”. Współcześnie dzieło bywa realizowane zarówno w teatrach operowych, jak i dramatycznych (polska prapremiera odbyła się w Teatrze Wielkim w Warszawie w 1963 r.).

Twórcy spektaklu zaliczonego do „Złotej Setki Teatru TV” opracowali świetną, nowoczesną wersję musicalową – widowisko barwne, dynamiczne, pełne ekspresji, równie znakomite pod względem muzycznym i wokalnym, jak aktorskim.

Fikcyjne miasto Mahagonny wyrasta gdzieś na przecięciu dróg, z Alaski do Teksasu, do Kalifornii. Wdowa Begbick i Mojżesz od św. Trójcy, założyciele miasta planują, że nikt tu nie będzie pracował, a w kalendarzu będą tylko wolne dni, przeznaczone na rozrywki, rozkosze i radosne wydawanie pieniędzy zarobionych gdzie indziej. Miasto rozkwita. Sława Mahagonny niesie się coraz dalej, ściągają tu tłumnie prostytutki, ich alfonsi i zamożni klienci, a także ludzie rozczarowani życiem i rozgoryczeni niepowodzeniami, by zaznać spokoju i swobody. Przybywają także drwale z Alaski: Jim Mahoney, Alaska Joe, Jacob Smith i Willy Skarbonka. Wdowa Begbick serdecznie ich wita i oddaje pod opiekę chętnych dziewcząt, szczególnie podkreślając zalety Jenny Hill, która nie tylko jest piękna, ale też pięknie śpiewa. Atrakcyjną dziewczynę wybiera dla siebie Jimmy. Z czasem nawiązuje się między nimi szczególna więź, ale Jim – podobnie jak inni przyjezdni, znużeni monotonią oferowanych i rozrywek – rozważa możliwość opuszczenia Mahagonny. Nie znajduje tu już niczego, na co chciałby wydawać ciężko zarobione pieniądze, co zaspokajałoby jego oczekiwania i tęsknoty.

Nad Mahagonny zbierają się czarne chmury. Wprawdzie przewidywany kataklizm szczęśliwie omija miasto, ale nic już nie wstrzyma postępującego rozprzężenia.

Ludziom przyświeca hasło: co chcesz zrobić, po prostu zrób. I niechaj żarłok umiera z przejedzenia, osiłek, który stanął w ringu, niech ginie, a oszust – grabi bez cienia skrupułów.

Jim, który pije w barze na umór i nie ma już ani centa, zostaje aresztowany i postawiony przed sądem. Za rzekome uwiedzenie Jenny, spowodowanie śmierci przyjaciela i śpiewanie zakazanych piosenek grozi mu więzienie. Za nie zapłacone rachunki w barze krzesło elektryczne.

Makbet, reż. A. Wajda

Makbet, reż. A. Wajda

W rolach Makbeta i Lady Makbet obsadzeni zostali Tadeusz Łomnicki i Magda Zawadzka – aktorzy, którzy w tym czasie zyskali popularność w serialu „Pan Wołodyjowski”.

Malowana żona

Malowana żona

„Madzia znaczy radość życia” – mówili jej przyjaciele. Siostra poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i artysty malarza Jerzego Kossaka, córka mistrza Wojciecha, była autorką cieszących się nie słabnącym powodzeniem powieści, felietonów satyrycznych, humoresek. Już pierwsza książka Magdaleny Samozwaniec (1899-1972) „Na ustach grzechu” –  finezyjna parodia „Trędowatej” – przyniosła dwudziestotrzyletniej debiutantce rozgłos i opinię autorki o najbardziej ciętym dowcipie.

„Każdy walczy, czym może, jeden bronią palną, drugi szpilkami i szpileczkami – pisała w „Mojej wojnie trzydziestoletniej”. – Z kołtuństwem, drobnomieszczaństwem, „babstwem” i przesądami walczyłam bardzo po kobiecemu. Raz targałam kawiarnianą paniusię za utlenione kudełki, innej dawałam tylko kuksańca w bok, a znów którejś robiłam bolesny zastrzyk cieniutką igiełką... pod samo żebro. Wpadałam również pomiędzy otępiałych brydżystów, którzy poza kartami nie widzieli świata bożego i „boskich” kobiet, z drwiącym śmiechem waliłam ich kartami po głowie". Tak było w jej głośnych książkach przedwojennych: „Maleńkie karo karmiła mi żona”,„Wielki szlem”, „Wróg kobiet”. Ostrego pióra satyryka nie wypuściła z ręki do końca życia – po wojnie wydała m.in zbiory felietonów satyrycznych i powieści: „Tylko dla kobiet”, „Tylko dla mężczyzn”, „Błękitna krew”, „Młodość nie radość”,„Czy pani mieszka sama?”,„Młodość dla wszystkich” (wyd. pośmiertnie). Do dziś popularnością cieszą się opowieści autobiograficzne poświęcone jej rodzinie i ukochanej siostrze: „Maria i Magdalena” i „Zalotnica niebieska” (też wyd. pośmiertnie). Drugi mąż Magdaleny Samozwaniec, Zygmunt Niewiadomski, w książce „30 lat życia z Madzią” napisał: „Z piekielną zawziętością niszczyła wszystko, co trąciło fałszem, udawaniem, co było tylko pozą życia, co wymuszone i nienaturalne”.

Nieokiełznany temperament satyryka podyktował jej też kilka utworów scenicznych, lecz tylko „Malowana żona” odniosła prawdziwy sukces. Sztukę wystawił w 1924 w warszawskim Teatrze Małym sam Aleksander Zelwerowicz, obsadzając w niej aktorów tej miary, co Władysław Grabowski, Mariusz Maszyński, Leokadia Pancewicz. Projekty dekoracji wykonała sama autorka, absolwentka szkoły zdobnictwa prof. Buszko w Krakowie. W „Marii i Magdalenie” napisała: „Nie była to ani komedia, ani farsa, tylko zbiór zabawnych scenek z krakowskich malarzy, upstrzonych niecenzuralnymi dowcipuszkami. Genialny Zelwer czuł, że tego scenicznego figla nie powinno się wystawić tak jak normalną sztukę, że cała inscenizacja musi iść w parze z owym dziwolągiem”. W pełni powodzenia „dziwoląg” zszedł z afisza, ustępując miejsca „Szoferowi Archibaldowi”, którym na tej samej scenie zadebiutowała Maria Pawlikowska.

W „Malowanej żonie” Magdalena Samozwaniec z dobrotliwą kpiną przedstawia doskonale jej znane krakowskie środowisko artystyczne z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Ośmiesza domorosłych „twórców”, zadufanych w sobie i żałośnie prowincjonalnych. Nie oszczędza też pań – na równi dam z towarzystwa i kur domowych. Kreślone przez nią postaci czasami bliskie są karykatury, ale nigdy nie przekraczają granic prawdopodobieństwa psychologicznego. Główna bohaterka jest żoną nawiedzonego pacykarza. Malarzyna zaniedbuje swoją młodą towarzyszkę życia, za to adorują ją inni mężczyźni. „Żona malowana”, zresztą jako jedyna w tej komedii, budzi też wyraźną sympatię autorki, która po swojemu, żartobliwie, opowiada się za prawem kobiety do własnego życia, samodzielnego podejmowania decyzji, bycia sobą w każdej sytuacji.

Mandat

Mandat

Akcja rozgrywa się siedem lat po Rewolucji Październikowej w Rosji. Rodzinie sklepikarzy nowa władza skonfiskowała majątek. Starają się przystosować do nowej rzeczywistości – „lawirując”.

Partyjny mandat i suknia carycy – te dwa symbole władzy stają się źródłem pechowych wydarzeń i zabawnych sytuacji. Nadzieja Pietrowna chce wydać córkę Barbarę Sergiejewną za mąż za Waleriana Olimpowicza. Przyszły teść Olimp Walerianowicz żąda w posagu komunisty. Brat Barbary Paweł Gulczakin oszukuje, że zapisał się do partii i podrabia mandat komunisty. Nadzieja Pietrowna pomaga w przechowaniu sukni carycy. Barbara ubiera w nią służącą, przez co ta omyłkowo zostaje wzięta za carównę Anastazję i poślubiona z Walerianem Olimpowiczem. Paweł Gulczakin zostaje zdemaskowany i plany rodziny obracają się wniwecz.

Autor
: Nikołaj Erdman
Przekład: Rene Śliwowski
Reżyseria: Olga Lipińska
Scenografia: Jerzy Gorazdowski

Obsada: Krzysztof Tyniec (Paweł), Marta Lipińska (Matka), Agnieszka Pilaszewska (Barbara), Jerzy Turek (Iwan), Joanna Żółkowska (Nastka), Bronisław Pawlik (Autonom), Witold Skaruch (Olimp), Janusz Paluszkiewicz (Agaton), Grzegorz Wons (Walerian), Antonina Girycz (Tamara), Piotr Makowski (Anatol), Wojciech Zagórski (Stefan Stefanowicz), Danuta Wodyńska (Felicjanta), Karol Stępkowski (Zarchin), Halina Jezierska (Ariadna), Agnieszka Buczek (Tosia), Jarosław Gajewski (Narcyz), Czesław Lasota (Kataryniarz), Łopalewska Anna (Muzykant), Piotr Hankus (Dozorca)

PREMIERA 2.04.1990

Maria Stuart (F. Schiller)

Maria Stuart (F. Schiller)

Najwybitniejszy obok Goethego przedstawiciel niemieckiego klasycyzmu, swoimi dramatami i pracami teoretycznymi zzakresu estetyki torował drogę nowym ideałom, które niósł romantyzm. Fryderyk Schiller (1759-1805) wiele zawdzięczałmistrzowi Goethemu. Jego dzieła i całą literaturę"burzy i naporu"zgłębiał po kryjomu jeszcze w czasie studiówmedycznych w akademii wojskowej. W 1788 r. nawiązał z nim osobistą znajomość, później przyjaźń. Dzięki poparciuGoethego został profesorem na uniwersytecie w Jenie i pod jego wpływem zaczął pisać dramaty historyczne, m.in."ObózWallensteina","Maria Stuart","Dziewica Orleańska". Obaj współpracowali z weimarskim teatrem, m.in. przy wystawieniu"Wilhelma Tella"."Maria Stuart"powstała w 1800 roku. Przedstawione w niej wydarzenia w rzeczywistości rozgrywały sięw ciągu kilku miesięcy. W sztuce czas akcji został ograniczony do zaledwie trzech dni. Uwięziona w zamku Pauleta Maria,oskarżona o udział w spisku na życie królowej Elżbiety, z niepokojem oczekuje werdyktu sądu. Lord Burleigh przynosiniepomyślne wieści. Skazana ma być może ostatnią szansę ratunku, jeśli zwróci się o wstawiennictwo do Lorda Lestera,faworyta królowej Anglii. Roli posłańca podejmuje się młodziutki Mortimer, zakochany w Marii i gotowy zrobić dla niejwszystko. Królowa Szkocji jest przekonana, że spotkanie z Elżbietą pozwoli im dojść do porozumienia. TymczasemElżbieta, która w żadnym razie nie chce uchodzić w oczach świata za królobójczynię, rozmyśla nad takim rozwiązaniemsprawy, aby nie na nią spadła odpowiedzialność za wyrok skazujący jej rywalkę na ścięcie. W inscenizacji RobertaGlińskiego na pierwszy plan wysuwa się dramatyczne starcie racji moralnych i wielkich namiętności, przede wszystkimżądzy władzy, której ulegają nie tylko królowe. Opowieść historyczna chwilami brzmi jak całkiem współczesna"historiakryminalna". Krakowski spektakl jest doskonałym przykładem, jak klasyka może opowiadać o współczesności - nie poprzezaluzje, lecz dokładne, perfekcyjne przedstawienie sportretowanych w sztuce bohaterów, w których odbija się wiecznaprawda o ludzkiej naturze. Urzeczywistnieniu tego celu służą zarówno koncepcja reżyserska, jak i znakomite aktorstwo. Wwidowisku zwraca również uwagę niebywała uroda kostiumów i wnętrz, w jakich zrealizowano spektakl.

Markiz von Keith

Markiz von Keith

U progu stulecia twórczość Wedekinda była skandalem, ale i sensacją. Należał do tych pisarzy, których twórczość bezpośrednio splata się z doświadczeniami życiowymi. Był synem lekarza i aktorki, wychowywał się w Szwajcarii, studiował w Lozannie germanistykę, uczył się malarstwa, w Monachium dorywczo studiował prawo. Targany wewnętrznym niepokojem, często zmieniał miejsca pobytu i zajęcia, był dziennikarzem,agentem reklamowym, sekretarzem przedsiębiorstwa cyrkowego, współpracownikiem pisma satyrycznego „Simplicissimus”,aktorem w monachijskim i berlińskich kabaretach i teatrach. Wszedł w krąg literacki młodych naturalistów, podróżując po Europie poznał wielu wybitnych pisarzy i artystów. Jego sztuki, które miały istotny wpływ na przechodzenie dramaturgii niemieckiej od naturalizmu do ekspresjonizmu, ukazywały się na wielu scenach europejskich i po latach również zachowały żywotność ("Puszka Pandory","Duch ziemi","Przebudzenie wiosny"i in.)."Markiz von Keith", choć prapremiera w 1901 r. okazała się klęską, był dramatem szczególnie cenionym przez autora. Z czasem tę autoocenę potwierdziła krytyka literacka. Sztuka zjednała Wedekindowi zwolenników i przyniosła mu miano"tragicznego moralisty". Wielowątkowy dramat, pełen pasji, ze wspaniałymi portretami monachijskich dekadentów i awanturników z przełomu wieków, hochsztaplerów, arystokratów i artystów, którzy nie podporządkowują się mieszczańskim konwenansom - jest także dramatem obowiązków i uczuć. W centrum akcji dramaturg umieścił oszusta na wielką skalę, człowieka o niepohamowanych ambicjach i wielkich planach na przyszłość. Markiz von Keith przez całe życie pokonywał drogę awansu społecznego, wykorzystując zamożnych przyjaciół i kobiety"podług ich talentu". Teraz sam uchodzi za człowieka bogatego, handluje dziełami sztuki, jest korespondentem prasowym, ma agencję koncertową. Wreszcie inicjuje przedsięwzięcie, które ma być zwieńczeniem jego marzeń i symbolem życiowego sukcesu - pragnie wybudować wspaniały Pałac Muz dla"swoich"artystów, zwłaszcza początkującej śpiewaczki, którą darzy uczuciem. Dla realizacji tego celu nie wystarczą dobre stosunki ze światem artystycznym. Niezbędne są duże pieniądze i poparcie elit - i markiz je zdobywa."Kariatyda Pałacu Muz", owdowiała hrabina Werdelfels, już robi krok ku wielkiej karierze. Jednak potentaci finansowi dobrze pilnują swoich pieniędzy ulokowanych w artystycznym przedsięwzięciu. Von Keith jako dyrektor spółki akcyjnej zawodzi ich zaufanie, musi odejść. Z nędzną odprawą finansową w jednej, z rewolwerem w drugiej ręce - markiz wygłasza słynną sentencję"życie jest ślizgawką..."Spektakl został zrealizowany w naturalnych wnętrzach, oddających klimat epoki i współtworzących nastrój widowiska.

Marszałek

Marszałek

„Nawet gdybyśmy my napadli na Hitlera, to też byłaby to wojna obronna” - te słowa Józefa Piłsudskiego z 1934 roku mogą stanowić motto dramatu Wojciecha Tomczyka. Autor opowiada o jednym z najmniej znanych momentów historii Europy XX wieku - planowanej przez Piłsudskiego interwencji zbrojnej w Niemczech, około 1933 roku. Plany tej interwencji miały związek z rozwojem sytuacji wewnętrznej w Niemczech i narastającą agresją reżimu hitlerowskiego. W warstwie dramatu osobistego jest to historia ostatnich lat życia marszałka Piłsudskiego. Podstarzały, chory i zmęczony ma podjąć decyzję o rozpoczęciu blitzkriegu przeciwko Niemcom. Ta decyzja jest ryzykowna i może być tragiczna w skutkach. Marszałek ma wiele do stracenia, przede wszystkim swoje miejsce w historii. W gronie najbliższych współpracowników przedstawia swoją wizję polityki zagranicznej - swój polityczny testament. Przewiduje między innymi, że po jego odejściu, Polska będzie miała cztery lata spokoju, natomiast reszta zależy już tylko od jego następców.

Matka

Matka

Jerzy Jarocki inscenizował tę sztukę dwukrotnie, w 1964 i 1972 roku. Ten ostatni spektakl, zrealizowany na deskach Starego Teatru w Krakowie, z biegiem czasu obrósł legendą. Niezwykle precyzyjna, niemal matematyczna – jak pisali niektórzy krytycy – inscenizacja zdobyła sobie wielu przeciwników i zaprzysięgłych entuzjastów. Z czasem okazało się, że zdecydowanie więcej jest tych drugich. Jarockiego chwalono zwłaszcza za świetne oddanie nadrealistyczno – groteskowej poetyki Witkacego. Podkreślano urodę scenografii, operującej nagłym, czasem ekspresjonistycznym kontrastem i malarską niespodzianką. Duże wrażenie zrobiła popisowa synchronizacja światła, ruchu, barw i muzyki.

Pochlebne recenzje zebrali aktorzy. Ich gra – „nierzeczywista” i sztuczna, pełna „zdeformowanych” gestów, ruchu i mimiki stwarzała wrażenie obcowania ze światem pozarealnym, niepodobnym do codziennego życia. Wielkie kreacje stworzyli Ewa Lassek i Marek Walczewski. Matka w wykonaniu tej pierwszej była „groteskowa i patetyczna, wulgarna i dystyngowana, obłąkana i przerażająco trzeźwa, budząca śmiech i litość, a nade wszystko prawdziwa, ludzka w swym bezbrzeżnym udręczeniu i smutku”. Walczewski zaś imponował wręcz cyrkową zręcznością, tańcząc na rozchwianej szafie, czy zwijając się w pozycję embriona na kolanach Lassek. Choć postać, którą stworzył to właściwie mieszanka clowna i kabotyna, aktorowi udało się nadać jej rys autentycznego tragizmu.

ABC

Cena władzy

Cena władzy

Spektakl ukazujący kulisy kryzysu politycznego na najwyższych szczeblach władzy w Polsce w grudniu 1970. Autorami scenariusza są Robert Miękus i Sławomir Koper, a reżyserii podjął się Arkadiusz Biedrzycki.

Badyle, 23 listopada, godz. 21.00 – PREMIERA

Badyle, 23 listopada, godz. 21.00 – PREMIERA

Autorski spektakl Andrzeja Barańskiego, zrealizowany na podstawie prozy Tadeusza Różewicza i Marka Gajdzińskiego.

Cud biednych ludzi

Cud biednych ludzi

Sztuka Mariana Hemara w reżyserii Zbigniewa Lesienia.

POKAŻ WIĘCEJ

DEF

Dziady. Noc druga, 24 listopada, godz. 20.10 – PREMIERA

Dziady. Noc druga, 24 listopada, godz. 20.10 – PREMIERA

Wielki romantyczny dramat Adama Mickiewicza w wersji Teatru Wierszalin w Supraślu. Dwuczęściowe widowisko w reżyserii Piotra Tomaszuka.

Dziady. Noc pierwsza

Dziady. Noc pierwsza

Wielki romantyczny dramat Adama Mickiewicza w wersji Teatru Wierszalin w Supraślu. Dwuczęściowe widowisko w reżyserii Piotra Tomaszuka.

Dziennik 1954

Dziennik 1954

Adaptacja „Dzienników” Leopolda Tyrmanda, zawierajaca niepublikowane fragmenty, dopisane przez autora po wydaniu książki. Spektakl z 1995 roku.

POKAŻ WIĘCEJ

GHI

Halo, halo, tu mówi Warszawa

Halo, halo, tu mówi Warszawa

Iwonie Rusek, autorce tekstu „Halo, halo, tu mówi Warszawa” wydarzenia historyczne z września 1939 roku posłużyły za kanwę dla fabuły oraz emocjonalnej struktury scenariusza. Jego kompozycja skupia się wokół trzech etapów obrony Warszawy, którym wtóruje rytm pracy Polskiego Radia. Spektakl wyreżyserowała Ewa Małecki.

Irydion

Irydion

Dramat Zygmunta Krasińskiego w reżyserii Jana Englerta. Spektakl z 1981 roku.

Helskie dzwony

Helskie dzwony

Zrealizowany przez Ewę Pytkę spektakl dla młodych widzów.

POKAŻ WIĘCEJ

JKL

Jego dwie żony

Jego dwie żony

Spektakl Teatru Sensacji Kobra z 1974 roku. Adaptacja kryminału Patricka Quentina w reżyserii Stanisława Zaczyka.

Konstytucja Trzeciego Maja

Konstytucja Trzeciego Maja

Paradokumentalne widowisko Grzegorza Królikiewicza, przygotowane na 185. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Kordian, reż. G. Holoubek

Kordian, reż. G. Holoubek

Adaptacja „Kordiana” Juliusza Słowackiego, którą dla Teatru Telewizji przygotował w 1980 r. Gustaw Holoubek.

POKAŻ WIĘCEJ

MNO

Ni z tego, ni z owego

Ni z tego, ni z owego

Autorski spektakl Macieja Wojtyszki.

Nie lubię pana, panie Fellini

Nie lubię pana, panie Fellini

Monodram Małgorzaty Bogdańskiej o Giulietcie Masinie, aktorce, jednej z najważniejszych osób w życiu prywatnym i zawodowym Federico Felliniego. Spektakl w reżyserii Marka Koterskiego w jest wersją telewizyjną przedstawienia z Teatru w walizce.

Melduję Tobie Polsko. Rotmistrz Pilecki

Melduję Tobie Polsko. Rotmistrz Pilecki

Monodram Przemysława Tejkowskiego w reżyserii Sławomira Gaudyna. Realizacja Teatru Telewizji z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

POKAŻ WIĘCEJ

PRS

Pożegnanie z Marią

Pożegnanie z Marią

Adaptacja opowiadania Tadeusza Borowskiego. Spektakl w reżyserii Jerzego Antczaka miał premierę w 1966 roku.

Po tamtej stronie świec

Po tamtej stronie świec

Przedstawienie Ryszarda Bugajskiego zrealizowane na podstawie prozy Stanisława Grochowiaka. Spektakl z 1979 roku.

Powołanie

Powołanie

Z okazji Roku Świętego Jana Pawła II Paweł Woldan przygotował dla Teatru Telewizji spektakl o drodze Karola Wojtyły do kapłaństwa.

POKAŻ WIĘCEJ

TUW

Trójkąt Bermudzki

Trójkąt Bermudzki

Komedia Marka Kochana w reżyserii Bodo Koxa.

W małym domku

W małym domku

Dramat Tadeusza Rittnera w reżyserii Andrzeja Łapickiego. Spektakl z 1970 roku.

Wesele, reż. L. Zamkow

Wesele, reż. L. Zamkow

Słynny dramat Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Lidii Zamkow. Spektakl z 1971 roku.

POKAŻ WIĘCEJ

XYZ

Żywot Józefa

Żywot Józefa

Dramat Mikołaja Reja zaadaptowany przez Kazimierza Dejmka. Spektakl z 2005 roku został zrealizowany przez Piotra Tomaszuka w związku z Rokiem Rejowskim – 500. rocznicą urodzin pisarza.

Zemsta, reż. R. Klynstra-Komarnicki

Zemsta, reż. R. Klynstra-Komarnicki

Najsłynniejsza komedia Aleksandra Fredry w reżyserii Redbada Klynstry-Komarnickiego.

Ziemia niczyja

Ziemia niczyja

Telewizyjna rejestracja spektaklu poznańskiego Teatru Ósmego Dnia. Spektakl zaprezentowano w maju 1993 roku.

POKAŻ WIĘCEJ

123

14 maja o północy

14 maja o północy

Spektakl Teatru Sensacji Kobra z 1973 roku. Scenariusz napisał Andrzej Wydrzyński, a wyreżyserował Stanisław Zaczyk.

10 pięter

10 pięter

Sztuka Cezarego Harasimowicza w reżyserii WitoldA Adamka. Spektakl z 2000 roku.

19. południk

19. południk

Autorski spektakl Juliusza Machulskiego z 2003 roku.

POKAŻ WIĘCEJ